Blog
W drodze
Zbyszek
Zbyszek Chyba pielgrzymem
29 obserwujących 802 notki 582860 odsłon
Zbyszek, 9 lipca 2017 r.

Politycznie o wizycie Donalda Trumpa w Polsce

508 21 0 A A A

Jakie było znaczenie wizyty Donalda Trumpa w Polsce? Czy to sukces, czy zdarzenie bez znaczenia? Co z niej właściwie wynika?

1. Przemówienie.

Kwestia Polska. Wystąpienie Donalda Trumpa w Warszawie należy postrzegać w obszarze słów i znaków wizualnych, symbolicznych.

W tej pierwszej sferze prezydent USA w niebywały dotąd sposób opowiedział o polskiej historii. W barwny i szczegółowy sposób przywołał zdarzenia, w których męstwo, bohaterstwo i poświęcenie Polaków najjaśniej się przejawiało. Takie zdarzenia jak pokonanie sowietów w Bitwie Warszawskiej, jak bohaterskie zachowania w trakcie Powstania Warszawskiego, to tylko jedne z elementów szeregu przykładów polskiego heroizmu przywoływanego przez prezydenta Trumpa.

W sferze gestów, symboli i elementów wizualnych, zupełnie nie do przecenienia był wybór miejsca i scenografii mowy Donalda Trumpa. Polska od dłuższego czasu, m.in staraniami ś.p. prezydenta Lecha Kaczyńskiego walczyła o wejście Powstania Warszawskiego do świadomości społeczeństw poza Polską. Przez długie lata, ten owszem tragiczny, ale przecież przykład niebywałego bohaterstwa polskich żołnierzy, był całkowicie pomijany, niezauważany i nieobecny w patrzeniu Zachodu na Polskę. Prezydent USA przemawiający na tle zrywających się do boju sylwetek żołnierzy w Warszawie, mówiący o obronie przejścia przez Aleje Jerozolimskie - nic lepszego dla sprawy naszej polityki historycznej nie moglibyśmy sobie wymarzyć.

Warto też przypomnieć, że Donald Trump nie zabrał głosu jako pierwszy. Zrobiła to jego żona. Pomijając wszystkie oczywiste uwagi, to gest promujący, pokazujący pewien szacunek, wsparcie wizerunkowe dla idei rodziny i małżeństwa.

Kwestia polityki ogólnej. Donald Trump zarysował dwa główne zagrożenia dla świata Zachodu. Jedno, o którym każdy z nas słyszał to terroryzm. Drugie, dość niespodziewanie wymienione przez prezydenta USA to biurokracja. W obydwu przypadkach postronny słuchacz mógłby mieć wątpliwości. Nie dlatego, iżby terroryzm czy rozkwit biurokracji zagrożeniami nie były, tylko dlatego, że zarówno terroryzm jak i biurokracja wydają się niechcianymi to jednak skutkami prowadzonych przez Zachód działań.

Bliskowschodni dyktatorzy byli dyktatorami właśnie. Dzięki temu tępili ruchy terrorystyczne i poza zupełnie incydentalnymi wyskokami (Lockerby) zapewniali, iż terroryzm nie miał warunków do rozkwitu i działania. 150 rakiet Tomahawk, wystrzelonych przez laureata Pokojowej Nagrody Nobla Baracka Obamę w kierunku Libii, wiele zmieniło. Zamęt, chaos, terroryzm. Zdarzenia terrorystyczne i śmierć w wyniku zamachów, przy całym swym przerażającym obrazie stanowią margines zagrożeń dla ludzi na Zachodzie.

O likwidacji wzrostu, zmniejszeniu biurokracji mówili już w zasadzie wszyscy. To się nigdy nie sprawdza. Nie sprawdza bo ów wzrost jest skutkiem naszych działań. Jest skutkiem wzrostu regulacji prawnych. A ów wzrost jest pochodną dwóch procesów. Pierwszy jest naturalny i polega na porządkowaniu i racjonalnym normowaniu życia społecznego i gospodarczego. Drugi jest mniej korzystny i wynika z gry interesów społecznych i ekonomicznych. W wyniku tarć i walki różnych podmiotów, różne zapisy przedostają się do systemu prawnego, w zależności od tego, kto ma silniejszy wpływ na polityków. Podmioty najsilniejsze wprowadzają za pośrednictwem polityków szereg regulacji, których komplikacja i rozmiar daje im przewagę w działaniu.

Dla obsłużenia rosnącej ilości regulacji musi rosnąć biurokracja. Nawoływania do jej redukowania bez zwrócenia uwagi na przyczyny, jest nawoływaniem do zatkania czajnika, by nie wydobywała się z niego para, przy jednoczesnym podgrzewaniu w nim wody - nieskuteczne.

Oprócz zagrożeń Donald Trump przedstawił w wymiarze polityki ogólnej projekt pozytywny: trójmorze. Wspólnota państw począwszy od republik bałtyckich a skończywszy na południowych Bułgarii, Chorwacji ma stać się zdaniem USA podmiotem polityki międzynarodowej. W kwestii intencji oraz zamiaru, taka inicjatywa wygląda dobrze, choćby dlatego, że Polska jest największym krajem z postulowanego grona. Trójmorze mogłoby służyć upodmiotowieniu państw jego członków, nadaniu ich interesom wagi,z którą inni musieliby się liczyć. A jednak, będzie trudno bo: jest ono pomyślane w kontrze do Niemiec i Francji, a interesy robi się głównie z Niemcami i trochę z Francją. Brak jest jakieś spójności między tymi państwami, starczy zobaczyć jak Litwa traktuje Polskę, a co mówić gdzieś dalej.

Kwestia idei.  W kwestii idei, wartości i przekonań, przemówienie Donada Trumpa też było ważne. Korzystne było jego odwołanie się do roli i wartości rodziny. Zarówno w słowach jak i w wspomnianym wcześniej geście, tj. umożliwieniu zabrania głosu Melanii Trump przed przemówieniem prezydenta. W coraz bardziej wyjałowionym z realnych wartości i punktów odniesienia świecie, wartościowe było odwołanie się przez prezydenta USA do roli wiary w Boga. Jego przytoczenie pieśni jaką Polacy śpiewali "My chcemy Boga", w kontekście kształtowania niezłomności postaw należy przyjąć bardzo pozytywnie.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

http://camino.zbyszeks.pl/

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • @Sowiniec Rozrywka poprzez stymulowanie konfliktów, pogardy i nienawiści? To może działać!...
  • Chole**.... no racja. Ale cho**** czy można zgodzić się na taką rację? NIE MOŻNA! Więc co?...
  • Więc co?

Tagi

Tematy w dziale Polityka