Oto stanowiska dwóch wrogich sobie obozów politycznych w USA, które zetrą się niebawem w wyborach prezydenckich:
1. Budżet.
- Demokraci: Bez większych zmian. Drobne podwyżki dla najbogatszych.
- Republikanie: Bez większych zmian. Zero podwyżek dla najbogatszych.
2. Emisja pieniądza.
- Demokraci: Jest dobrze.
- Republikanie: Jest dobrze.
3. Polityka zagraniczna.
- Demokraci: Możemy zbombardować Iran. Jest dobrze. Zbombardowaliśmy Libię.
- Republikanie: Na pewno zbombardujemy Iran. Jest dobrze. Zbombardowaliśmy Irak i Afganistan.
4. Wydatki na zbrojenia.
Demokraci: Drobne cięcia ale wzrostów.
Republikanie: Wzrosty pozostawić bez cięć.
5. Służba zdrowia
Demokraci: Wpompujmy pieniądze podatników w płacenie za biednych.
Republikanie: System który kosztuje najwięcej na świecie jest najlepszy. Zmiany Obamy tylko go podrożą.
6. Stosunek do Polski.
Demokraci: 17 września powiedzieli Polsce, że "może się gonić".
Republikanie: Rick Santorum wymienił Polskę jako zagrożenie (głupek albo ignorant, albo coś wie).
7. Stosunek do wprowadzania mechanizmów państwa policyjnego.
Demokraci: Jest świetnie.
Republikanie: Jest wspaniale.
Wnioski:
Wybór między demokratami a republikanami nie jest wyborem między dwoma różnymi kierunkami polityki. To ta sama polityka, te same propozycje, te same kierunki, te same działania. Sztuka polega na tym, aby przekonać publiczność, że one się tak naprawdę różnią.
Dla przykładu Ron Paul proponuje: zdecydowanie cięcia budżetu, audyt a najlepiej likwidację FED - banku emitującego pieniądz, wstrzymanie się od atakowania Iranu i obciążania go sankcjami, cięcia w wydatkach na zbrojenia, likwidację mechanizmów "patriot act" oraz tych pozwalających na bezterminowe bez orzeczenia sądu więzienie obywateli.
Ron Paul dopuszcza też liberalizację polityki antynarkotykowej np. w zakresie marihuany, co podobać się nie musi. Ale przynajmniej mówi coś od siebie i robi to spójnie. Cała reszta to bujana kołomyja, która wyborem realnym przestała być jakiś czas już temu. Chyba dokladnie w momencie gdy laureat pokojowej nagrody nobla Barack Hussein Obama wydał rozkaz bombardowania suwerennego państwa kierowanego przez Muammara Kaddafiego.
Polityka domaga się kontrastów rzeczywistych, sprzeczności realnych a nie mydlanej opery, w której każdy wybór okazuje się być w istocie taki sam, niczego nie zmieniając i nie mogąc zmienić.


