"Czas to pieniądz" - zwykło się mawiać dawniej w XX wieku, a i drzewniej bywało. Wiek XXI jest wiekiem "uwagi".
"Uwaga to pieniądz". Fortuny koncernów takich jak Google czy Facebook wyrosły na sprzedawaniu "uwagi" ludzi. Założenie i utrzymanie konta na Facebooku nie kosztuje nic, mimo to w wyniku dostarczania darmowych usług Facebook jest wart od 15 do 50 mld$. Nie wydobywa miedzi, nie produkuje czołgów ani komputerów. Sprzedaje uwagę swoich użytkowników. Wielkie otwarte sieci TV robią to samo.
"Uwaga to władza". Skoro władza jest pochodną wyboru, a wybór bazuje na znajomości i odczuwanej sympatii do polityka, to polityk nieznany, nigdy władzy nie zdobędzie. Esencją więc władzy zdobywania jest zdobywanie "uwagi" ludzkiej. Na naszym poletku w sposób popisowy zaprezentował w praktyce tą prawdę, miliarder z Biłgoraja. Świński ryj, publiczne picie wódki, penis, skandalizowanie = uwaga. Każdy polityk, żebrze, zabiega, stara się o "uwagę" ludzi.
"Uwaga to kontrola". Zróbmy eksperyment myślowy i postawmy się w roli właściciela dużej ilości niewolników, tak dużej że nie ma realnej możliwości użycia siły wobec nich, w przypadku buntu. Gdy właściciel dowiaduje się, że niewolnicy zaczynają rozmawiać na temat swojej "niewolniczej" sytuacji, cóż zrobić może? Odwrócić ich "uwagę" od nieporządanego tematu. "Zobaczcie, a Kaśka się puściła ze Zdziśkiem. A Wiesiek zamordował własnego psa. A w piątek będzie można podglądać Kaśkę przez dziurke w drzwiach do izby gdzie się kąpie". Mamy z głowy, wszelki niepomyślny dla nas rozwój wydarzeń.
Czy w medialnym doświadczanym przez nas świecie nie widzimy "sterowania uwagą"? Czy reagujemy na to sterowanie? Czy jesteśmy sterowani czy "pływamy pod prąd" chlapiąc się zimną wodą?
"Uwaga" jest tym co mamy najcenniejszego. "Tam skarb twój gdzie serce twoje" głosiły domniemane słowa Jakuba de Molay. I istotnie, zwracajmy więc uwagę na swoją uwagę. To czemu ją poświęcamy, będzie w końcu naszą nagrodą, a i pewnym wkładem w bieg spraw świata.


