Jak "donosi" Rzeczpospolita:
Ministrowie finansów UE uznali za niewystarczające działania Węgier ws. trwałego ograniczenia deficytu budżetowego. Jeśli nie podejmą nowych kroków, grozi im zamrożenie funduszy spójności w 2013 r. Żarty się skończyły - mówił minister Rostowski
Rada Ecofin przyjęła decyzję zgodnie z art 126 traktatu UE, uznając, że Węgry nie dostosowały się do jej rekomendacji w sprawie podjęcia koniecznych środków, by obniżyć deficyt poniżej limitu 3 proc. PKB.
UE żądała zatem od Węgier działań ws. trwałego ograniczenia deficytu poniżej 3% PKB, to żądanie, a jaka odpowiedź Węgier?
Co prawda węgierski deficyt ma wynieść - według prognoz Komisji Europejskiej - 3,6 proc. PKB w 2011 r. oraz 2,8 proc. PKB w 2012 r., ale KE prognozuje, że w 2013 r. ma znowu przekroczyć dozwolony limit i osiągnie 3,7 proc. PKB.
A zatem Węgry spełniły żądanie obniżenia deficytu i zgodnie z budżetem (uchwalanym na rok następny czyli 2012 zedją poniżej wymaganego progu). To co robią Węgry ma jednak niewiele do rzeczy wobec tego, że UE prognozuje że nieistniejący jeszcze budżet Węgier na 2013 przekroczy wymagany próg. Owa "prognoza" ma być podstawą odebrania/zamrożenia Węgrom funduszy spójności. Żarty się skończyły.
Ponieważ jednak liczb zakłamać się ot tak po prostu nie da, to:
Rada uznała, że choć formalnie Węgry spełniły- wyznaczony jej w otwartej w 2009 r. procedurze nadmiernego deficytu - cel redukcji w 2011 r., to "nie osiągnęły tego drogą strukturalnych i trwałych" reform. Dlatego uznały działania Węgier za niewystarczające.
Węgrom, jak oceniła w styczniu Komisja, udało się obniżyć deficyt dzięki nie reformom, ale jednorazowym decyzjom, a zwłaszcza przeniesieniu środków z prywatnych funduszy emerytalnych do państwowego funduszu. "Bez tego deficyt osiągnąłby 6 proc. PKB (w 2011 r. - PAP)" - oceniła KE.
Czas przestać się śmiać, To się dzieje naprawdę.
KE uznała 11 stycznia br., że na podstawie dostępnych danych Polska, a także Belgia, Cypr i Malta "podejmują działania stanowiące odpowiedni postęp w kierunku korekty deficytu w wyznaczonym im przez Radę czasie".
Ufff, odpowiedni postęp w kierunku. A już się bałem, że i do nas się przyczepią. Na szczęście:
"Polska jest po dobrej stronie. (...) Widać, że podjęliśmy słuszne działania wyprzedzające na 2011 rok. Dalej w 2012 roku będziemy chcieli iść tą drogą" - zapewnił Rostowski.
Niech no tylko spróbujemy nie dać 30 mld ( roczne wydatki na .... szkolnictwo?) rezerw NBP na finansowanie bogatszej od nas Grecji i Włoch... wtedy może się okazać, że strona jest niewłaściwa. To będziemy mieli pecha.


