Jaka powinna być polska polityka zagraniczna. Na kanwie ostatnich wydarzeń, w tym wystąpienia ministra Sikorskiego w Berlinie i ostatniej propozycji zmian traktatowych UE, na kanwie naszej historii da się wskazać dwa zasadnicze poglądy w tej sprawie.

1. Polska powinna być całkowicie suwerenna. Postulat ten wynika z przekonania, że pomyślność i dobrobyt Polacy mogą osiągnąć jedynie (albo tym bardziej) w takich warunkach, które sami będą kształtować i ustalać. Istnieje zatem przełożenie, mechanizm: samodzielność -> pomyślność.

2. Polska powinna rezygnować z części lub całości swojej suwerenności w oczekiwaniu na zysk z takiej rezygnacji oraz w przekonaniu, że obce regulacje na jej terenie nie spowodują szkód dla pomyślności.

Teatr polityczny, bo polityka jest w pewnym wymiarze "teatrem" zwłaszcza w czasach państw "medialnych", sugeruje, iż przedmiotem wyboru - przynajmniej w zakresie intencji - jest jedna z tych sytuacji skrajnych. Jakie są możliwe?

I. Możliwe rozwiązania dla Polski są następujące:

a) Polska całkowicie niezależna. Postawiona wobec UE, która zamknie swój rynek i Rosji, która wciąż nie pozbyła się cywilizacyjnych i kulturowych skutków zaboru mongolskiego ma niewielkie szanse na pomyślność czy utrzymanie siły wojskowej gwarantującej utrzymanie tej niezależności.

b) Polska + Rosja. Perspektywa mająca swoich zwolenników, oparta o domniemanie wspólnoty "słowiańskości", o obraz Rosji będącej ostoją przed "zepsuciem moralnym Zachodu". Historia powinna nas uczyć, że to rozwiązanie złe. Krąg cywilizacyjny Rosji jest inny niż "Zachodu".

c) Polska + Niemcy. Doświadczenie uczy, że Niemcy były sąsiadem niemal równie agresywnym jak Rosja. Jednak osadzone w świecie "Zachodu" reprezentują inne mechanizmy funkcjonowania. Nie brak opinii stojących w sprzeczności z ogólnym poglądem, iż w 1939 r. Polska powinna zawrzeć z Niemcami sojusz skierowany głównie przeciw Rosji Sowieckiej. Historia uczy też, że jedyna współpraca między Niemcami a Rosją przebiega przy konieczności wspólnego niszczenia Polski, w przeciwnym wypadku między tymi państwami dochodzi do wojen.

d) Polska + USA. USA są jedynym globalnym mocarstwem obecnego świata. Stąd postulaty szczególnego sojuszu z tym państwem są zrozumiałe, USA deklaratywnie jest wzorem krzewienia wolności i demokracji. USA listem swojego prezydenta skierowanym do Polski 17 września w rocznicę jej ostatniego rozbioru, dały Polsce jasny przekaz, że Polska nie leży w kręgu istotnych interesów USA.

e) Polska + UE. Wybór najbardziej oczywisty, ze względów geograficznych i ekonomicznych.

II. Cel polityki zagranicznej Polski.
Co powinno być celem polityki zagranicznej i polityki w ogóle Polski?
Odpowiedź jest jasna - dobrobyt, suwerenności i pomyślność Polski.

Ta odpowiedź jest przejawem powszechnie obowiązującego spojrzenia i widzenia historii. Historia w tym spojrzeniu jawi się jako historia "państw". To państwa powstają i znikają, to państwa wszczynają wojny i zawierają pokój, to państwa są podmiotami polityki, tymi którzy politykę i historię kształtują.

Tymczasem historia rzeczywista, nie jest historią państw, ale historią ludzi. To ludzie pracują i się rozwijają, rodzą się i umierają, są brani do wojska i giną w obozach.

Czy dobrobyt i pomyślność Państwa jest tożsamy z dobrobytem i pomyślnością obywateli? Czy niezależność Państwa jest tożsama z niezależnością obywateli? Otóż nie. Przykłady CCCP, Korei Północnej i wielu innych są tu wystarczającym dowodem.

Czy zatem inne niż polskie prawodawstwo, inne niż polskie urzędy, inna niż polska organizacja życia - może być dla Polaków lepszym środkiem do osiągnięcia pomyślności, niezależności i bezpieczeństwa, niż rodzime te elementy? Niż własne prawodawstwo, urzędy i organizacja życia? To jest istotne choć z pozoru całkowicie wywrotowe pytania.

Otóż miliony Polaków odpowiadają na powyższe pytanie twierdząco. Tak. Obce prawodawstwo, urzędy i organizacja życia może być dla Polaków lepsze niż własne. "No ale Oni nie są już Polakami" - odpowiedzą zwolennicy odpowiedzi odmownej. "Nie są bo wyjechali z Polski, bo porzucili Ojczyznę". Ojczyzna jest bowiem dobrem najwyższym a nie człowiek i jego życie i jego los.

Tak oto pojawia się podstawowy dylemat, co jest ostatecznym celem, dobro człowieka czy państwa? Dylemat ten wcale nie jest pozorny, dowodzi tego emigracja setek tysięcy i milionów osób narodowości polskiej z ziem nad Wisłą. Z tych, którzy nie wyemigrowali wielu pozostało na miejscu z konieczności życiowej nie zaś z wyboru. Dla nich "formą emigracji" może być wizja włączenia Polski do innego państwa, np. UE. Czy są oni "anty Polakami"? A może ci co wyemigrowali albo chcą włączenia Polski w skład czegoś większego są "gorszymi Polakami"?

III. Podsumowanie.
Celem ludzi jest ich pomyślność. Środkiem do osiągnięcia tego celu jest polityka, w tym zagraniczna. Nawet w przypadku powstania jednego europejskiego państwa, będą istniały w nim "grupy interesów", które dzisiaj są państwami. Państwa i społeczeństwa w nich żyjące posiadają grupy interesów sprzeczne z interesami innych grup. Dlatego forsowanie na forum UE zakazu emisji CO2 uderza w kieszeń Polaków, a forsowanie zakazu emisji odpadów promieniotwórczych uderzyłoby w kieszeń Francuzów.

Nie można być "ślepym" na istnienie sprzecznych interesów zbiorowych oraz na straty i zyski dla zbiorowości, powstające w wyniku wygrywania czy przegrywania tych interesów. Jednak nie wszystko co byśmy chcieli bywa w rzeczywistości możliwe, i dlatego Węgry kontestujące początkowo u boku Wielkiej Brytanii nowe regulacje UE, zrezygnowały o otwartego sprzeciwu zostawiając WB samą.

Także proste przeniesienie rozumowania emigracyjnego na poziom 'wyjeżdżamy z Polski poprzez włączenie Polski do UE" jest błędne, bowiem inna jest sytuacja Polaka na emigracji, inna Polaka na ziemiach polskich. Pierwszy jest "integralnym" elementem innego społeczeństwa, drugi jest elementem społeczeństwa "polskiego", w stosunku do którego jako całości mogą być podejmowane działania mu szkodzące (np. ograniczenia zużycia węgla).

Istnieją więc konieczności oraz możliwości. Obie składowe są podstawą polityki, której celem winna być pomyślność ludzi.