Jak wiadomo owce pozbawiane wełny, rzucają się trochę i jeśli się je strzyże nieostrożnie to można sobie nawet krzywdę zrobić. Dlatego kochana władzuchna w celu znieczulenia owcy przed strzyżeniem, raz na jakiś czas urządza debatę.

Ostatnia taka debata miała miejsce dość już dawno 30 listopada 1988 r. i wystąpili w niej panowie Wałęsa i Miodowicz, wczoraj mieliśmy kolejną dawkę środka znieczulającego w składzie Rostowski, Balcerowicz.

Podstawową celem debat jest przekonanie owiec, że mają wybór. Oto przecież przed ich oczami dwie ścierające się wrogo strony, a owce mogą wybierać czy chcą być strzyżone w lewo czy w prawo. Zawszeć jeden z dyskutantów występuje w roli "dobrego policjanta" czyli chce dla owcy dobrze i walczy ze "złym policjantem" czyli takim co chce dla owcy źle.

To wszystko po to, aby owcy nie przyszły do głowy głupoty, że ona sama może decydować czy ma być strzyżona czy nie. Jak się zajmie oglądaniem debat to jej takie głupoty do głowy nie przyjdą a spektrum możliwych dla niej do wyboru rozwiązań, zostanie ustalone przez "starszych i mądrzejszych".

Dlatego zaapelujmy o więcej debat, więcej telewizji, więcej oglądania. To rodzi błogosławiony spokój społeczny i tę "atmosferę" która jest przecież celem istnienia państwa no i telewizji rzecz jasna.